26 lip 2014
19 cze 2014
8. Niedokończona notka na oboz-chowancow.blogspot.com
Westchnął po raz enty, rozglądając się po drzewach. Wszystkie były takie same... Cały czas trafiał w to samo miejsce. Odgarnął włosy z twarzy i spojrzał kątem oka na gryfa, który w najlepsze sobie leżał na głazie i wybierał dziobem lśniące, carne pióra w olbrzymich skrzydłach. Czasem dawało się dostrzeć fioletowe i białe przebłyski w ubarwieniu potwora przestworzy.
- Nie pomagasz, ptaszorze... - warknął do stworzenia.
- Ty tylko byś marudził... - Reria podniósł głowę i spojrzał na chłopaka przeszywającym wzrokiem. Zatrzepotał parękrotnie smolistymi skrzydłami z długimi piórami.
Verhal tylko wzdrygnął się pod jego spojrzeniem i odwrócił wzrok, nie odpowiadając. Mimo wszystko chowaniec go przerażał, chociaż podobno tak nie powinno być. Jednak... kto by się nie bał nieprzewidywalnego potwora z żywiołem błyskawicy? Zrozumiałby, gdyby go znał od samego początku. No, ale spotkał Rerię kilkanaście dni temu...
~~~
Ponownie się rozejrzał w poszukiwaniu choćby wskazówki, jak dotrzeć do tamtego obozu. Nic takiego nie znalazł.
W końcu zrezygnowany ruszył przed siebie, nie bacząc na to, czy czarne ptaszysko idzie za nim. Chowaniec jego był bardzo denerwujący. Było mu tak dobrze bez tego piekielnego gryfa... Na co mu on? Chyba do sprawiania mu kłopotów.
Po kilku godzinach usiadł ciężko pod drzewem naprzeciwko Rerii. Po raz kolejny kręcił się w kółko. Spojrzał gniewnie na drzemające w najlepsze stworzenie, które przez cały ten czas nie ruszył się z miejsca. Zrobił gniewny grymas i chwycił za miecz, który znalazł w tej istnej puszczy. Podniósł się gwałtownie i podszedł do gryfa, po chwili stając nad nim.
- Wstawaj, Reria! - krzyknął na niego.
Zwierzę warknęło głośno i uchyliło powieki, patrząc nań nienawistnie. Wstał i spojrzał na człowieczka z góry. Najeżył złowrogo pióra.
- Czego to znowu?! - Zaskrzeczał gniewnie.
Zanim stworzenie zdążyło zareagować, Verhal już siedział na jego barku i przyciskał ostrą stroną miecza do jego szyi.
- Zaprowadź nas do tego zakichanego obozu i to już!
W odpowiedzi usłyszał pogardliwie prychnięcie, jednak chowaniec ku jego zdumieniu posłuchał go.
Ach, więc to tak. Z nim trzeba siłą... Inaczej się chyba nie da.
~~~
Rozglądał się ze znudzeniem po obozie, stojąc na skraju lasu. Nie miał bowiem pojęcia, co dalej ma robić. Iść do dyrektora? A gdzież to on ma gabinet? Powinni poustawiać drogowskazy...
Reria gdzieś poleciał, był ,,głęboko urażony bezlitosnym gestem podobiecznego". Sam tam mu powiedział, jak tylko Verhal z niego pośpiesznie zsiadł.
I dobrze, przynajmniej będę miał spokój. I kto to wymyślił, żeby mi dać na chowańca tego chorego poprapańca, hm?!
Odetchnął cicho z ulgą, kiedy w końcu dostrzegł kogoś. Miał długie, czarne włosy, więc najpewniej dziewka. Najprawdopodobniej jakaś obozowiczka, zważając na jej wiek. Nie wahając się ani chwili, podszedł do owej osoby i posłał jej w miarę uprzejmy uśmiech.
- Witam, piękna. Wspomogłabyś mnie?
6 cze 2014
KP - Coccino Lunaris
| Ludzka forma oraz wilcza w okresie innym niż zima. |
Nosi miano po dziadku. Brzmiało ono dość dostojnie jak na członka rodziny wilkołaków - Coccino, co oznacza szkarłatny. Nadano mu takie także z powodu koloru jego oczu.
~ Nazwisko ~
Jego rodzina od wieków nosiła nazwisko Lunaris, które po przetłumaczeniu z innego języka na nasz brzmi księżycowy.
~ Przezwisko ~
Czasem skracają jego nazwisko, przez co czasem zyskuje miano Coccino Luna - Szkarłatny Księżyc. Przez uderzające podobieństwo jego imienia do nazwy pewnego napoju, przezywają go czasem Cappuccino.
~ Partner ~
Nikt nie zajął szczególnego miejsca w jego sercu. Czasem mawiają, że jest niezdolny do ciepłych uczuć. Czy to prawda? Nie wiadomo.
~ Płeć ~
Oczywiście, że Coccino jest chłopakiem. Jakże mógłby być dziewczyną z typowo męskimi cechami?
~ Wiek ~
Młody Lunaris chodzi po tym ludzkim albo, jak kto woli, zwierzęcym świecie już dobre siedemnaście lat. Jakoś wciąż żyje, mimo że parokrotnie usiłowano go zabić.
~ Data urodzin ~
Urodził się w wiosennym okresie, dnia dwunastego marca o godzinie siedemnastej piętnaście.
~ Rasa ~
Odziedziczył rasę po rodzicach, także więc jest czystokrwistym wilkołakiem. W jego żyłach płynie wyłącznie wilcza krew, nie ma w niej niepożądanych ludzkich czy kocich genów. To nie znaczy, że Coccino gardzi innymi rasami. Jest wręcz przeciwnie - interesuje się nimi.
~ Wygląd ~
Mierzy dobre metr osiemdziesiąt centymetrów i dwa milimetry oraz waży około 70 kilogramów. Jest dość dobrze zbudowany i szczupły. Na rękach, ramionach i plecach posiada długie blizny, które zarobił w czasie jego egzystencji w ludzkim świecie. Na prawej łopatce widnieje tatuaż przedstawiający wyjącego wilka.
Włosy ma ciemnoszare, w mocnym świetle mogą posiadać brązowe odcienie. Jego cechą charakterystyczną są szkarłatne oczy, odziedziczone po dziadku.
Jak każdy wilkołak posiada uszy oraz długi i puszysty ogon w kolorze jego włosów czy sierści.
| Zimowy wygląd |
Przemienia się w dość sporego wilka, który w kłębie posiada prawie metr. Zatem można powiedzieć, że jest nieco przerośnięty w porównaniu do zwykłych pobratymców... (70 cm - 85 cm)
Futro przyjmuje ciemnoszary kolor, zimą bywa czasem, że jest niemal czarne z kryzą wokół głowy. Dół ciała zawsze jest jaśniejsza od reszty sierści.
Jego ślepia są zupełnie niepasujące do wilka, bowiem są różnokolorowe. Lewe jest złote, zaś prawe - niebieskie.
~ Charakter ~
Przeważnie jego twarz nic nie wyraża oprócz obojętności. Nieraz bywa, że na niektórych, głównie tych, którzy mieli łatwe życie i nie wiedzą, czym jest cierpienie, patrzy z pogardą. Zapytany o coś zazwyczaj odpowiada zdawkowo, rzadko bierze głos tak sam z siebie. Trudno jest go wyprowadzić z równowagi, a jak komuś się uda, to nie ma dla nikogo litości. Jest w stanie wtedy zabijać z zimną krwią. Sam oczywiście gardzi tym sposobem rozwiązywania problemów, ale no cóż, takie życie. Wobec obcych bywa nieufny, wręcz podejrzliwy.
Kiedy kogoś bliżej pozna otwiera się bardziej przed przyjacielem. Potrafi być wtedy miły i uśmiecha się dość często. Nawet milczenie u niego zostaje zażegnane. Chętniej przebywa w towarzystwie osoby, którą polubił. Jednak zazwyczaj mija trochę czasu, zanim zaufa na tyle, by wyjawić coś więcej o sobie. No cóż... przeszłość zaciska ślady na psychice każdego.
Tak jakby chłopaczyna posiadał dwa oblicza, jedno zarezerwowane jest dla nieznajomych, znajomych i nieprzyjaciół, a drugie - dla przyjaciół.
| Z bratem i matką... Dawno ich nie widział. Może kiedyś Ci o nich opowie. |
Jak Cię pozna na tyle dobrze, żeby mógł ci zaufać... To Ci opowie.
~ Ciekawostki i ulubione/znienawidzone rzeczy ~
> Jakże on kocha tarmosić czyjeś uszy!
> Spacer po lesie w wilczej postaci od zawsze był jego ulubioną rozrywką.
> Zawsze chowa się w cieniu w czasie upalnych dni, wtedy tam jest przyjemnie chłodno.
> Kiedy tylko może zanurza dłonie w miękkiej sierści. Niekoniecznie wilkołaka czy kotołaka. Byleby był to futrzak.
> Cierpliwie znosi głaskanie po głowie, ale bez przesady. Bywa, że odczuwa wówczas odrobinę pozytywnych uczuć albo zirytowanie(jest dość dziki).
> Niemal zawsze jada surowe mięso, które sam upoluje. Ludzkiego jedzenia raczej nie tyka, najwyżej dopiero dzień później po pełni, gdy jest nieco osłabiony niekontrolowaną przemianą.
> Strzeż się go, kiedy ma zły humor! Wtedy jest w stanie Ci dokuczyć, a nawet Cię zaatakować, jeśli sprowokujesz go!
> Uwielbia głaskać pod włos, bo sierść bliżej skóry jest bardziej milutka... Szczególnie u wilków.
> W niektóre dni, a mianowicie podczas pełni, chce mieć święty spokój i ciszę oraz być zupełnie sam.
> Broń Boże, żeby zobaczył paczkę mlecznych draży! Jest od nich praktycznie uzależniony!
> Ewentualnie białą czekoladę!
> Jego krew jest czysta jak łza, nie posiada innych cech poza wilczymi.
> Często wpada do kawiarni, gdzie zamawia sobie Cappuccino. Nic poza tym.
> Nie znosi hałaśliwych ludzi, wręcz ich nienawidzi. Jasno to okazuje innym. Bo jak mówi - to niszczy moje biedne uszy.
> Łaskotki... Nawet nie zbliżaj się do niego z tym zamiarem! Wydrapie Ci oczy czy cokolwiek innego, bylebyś do niego nie dotarł!
> W czasie pełni możesz go spotkać samotnie siedzącego na polanie w pewnym oddaleniu od miasta. Patrzy wtedy smutno w księżyc i nigdy nie wyje, gdy inne wilkołaki to robią. Bardzo dawno temu utracił wilczy głos.
> Niemal zawsze chodzi w wilczej postaci.
> Nigdy nikomu nie ufa, bo nikt ni próbował uzyskać jego zaufanie.
> Kiedy go nie możesz nigdzie znaleźć, oznacza to, że zaszył się gdzieś i zaczął czytać książkę.
> Ulubione gatunki to fantasy i przygodowe. Nie pogardzi też dobrą książką akcji czy kryminałem.
| Blue i Coccino |
Dwa lata temu przygarnął mieszańca, który jest bardzo podobny do syberyjskiego husky'ego. Nazwał go imieniem Blue ze względu na intensywny kolor niebieskich oczu psiaka.
Jest idealnym przykładem psiej wierności. Nie opuszcza swojego trochę dzikiego przyjaciela ani na krok. Wszędzie, gdzie może, mu towarzyszy. Zawsze jest skory do zabaw i ma jedną słabość... Są nią pieszczoty.
~ Kontakt ~
GG - 50223690
Gmail - yenaltsh@gmail.com (rzadko wchodzę)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uprzedzam, że Karta Postaci wciąż może ulegać dalszym zmianom.
26 maj 2014
7. Hentai (czyjegoś autorstwa)
Przebłyski złowieszczego spojrzenia, intensywnego blasku jego oczu... one patrzą na ciebie. Nie, one PRZECINAJĄ cię spojrzeniem. Wiesz, że zaraz się na ciebie rzuci. Wiesz, że już nie masz dokąd uciec...
I przez chwilę się zastanawiasz, czy w ogóle CHCESZ uciec...
Stał w naprzeciwległym kącie sali. Czekaj, to była sala?
Nie, to była wielka, mroźna PUSTKA. Tak, pustka. To najlepsze określenie tego więzienia. Żadnych drzwi, żadnych okien i tylko jeden strumień światła, pozwalający ci spojrzeć na twego oprawcę.
Był niesamowicie wysoki, z pewnością ponad dwa metry. Jego ciało okalały skrzydła. Wielkie, poszrpane skrzydła. Z jego głowy wystawała para długich, demonich rogów. Ale, ku twemu zaskoczeniu, to nie wzrost, ani demonie symbole zwróciły twoją uwagę w największej mierze.
Mięśnie, malujące się na jego klatce piersiowej, były zarysowane tak intensywnie, że nie mogłaś odciągnąć od nich wzroku. Miałaś ochotę podejść i ich dotknąć, poczuć tę niesamowitą siłę na właśnej skórze, delektować się jego ciepłem, jego delikatną, fioletową skórą…
A wtedy spojrzałaś wyżej. Para jarzących się oczu spoglądała na ciebie. Przeszywała wzrokiem na wskroś… Poczułaś dreszcz, biegnący przez cały kręgosłup.
A wtedy usłyszałaś kroki.
Tak, to on! Zbliża się, pokonał już metr! Idzie ku tobie! Idzie! Jest blisko, zaczynasz czuć jego intensywny, męski zapach…
Stoi naprzeciw ciebie, wasze ciała dzielą centymetry… kilka krótkich, cholernych centymetrów… no dalej, zbliż się! Jeszcze trochę!
Podniósł rękę i położył na twoim biodrze. Fala gorąca zalała twoje ciało. Szybkim szarpnięciem przyciągnął cię do ciebie, tak, że teraz przylegałaś ciałem do niego.
I nagle w mroźnej pustce zrobiło się dziwnie gorąco…
Podniosłaś obie dłonie i oparłaś o tę cudowną klatę. Mięśnie, były tak niesamowicie twarde, takie wyćwiczone… na chwilę całkowicie zapomniałaś, że on jest oprawcą, mordercą, zdrajcą… liczyło się tylko to, że jesteście tutaj. Razem.
I że nikt nie może wam przeszkodzić.
Jego zapach teraz przenikał intensywnie do twych nozdrzy, a ciepło jego wysportowanego ciała okalało cię. Jego ruchy były szybkie, gwałtowne, silne, brutalne, a od samej jego osoby bił chłód. Jednocześnie był jakiś taki… biedny. Nie, to złe określenie. Był męczennikiem, był ranny, był UMIERAJĄCY. Coś cię tknęło. Przyległaś do niego bardziej, wtuliłaś się w jego klatę. Na chwilę wstrzymałaś oddech.
Ruszył się.
Nie, nie ruszył. On po prostu się rzucił.
To była chwila.
Złapał cię za ramiona i popchnął z morderczą siłą do tyłu. Po chwili natknęłaś na opór ściany i mocno walnęłaś w nią plecami. Ból jednak nie nastąpił. Była tylko fascynacja.
Zbliżył się znowu. NAPIERAŁ na ciebie, zamknął cię między swoim ciałem, a ścianą. Zbliżył usta do twojego ucha, a z jego gardzieli wydobył się cichy pomruk…
Cichy, nieco chrapliwy, podniecający pomruk…
Dyszałaś głośno, bicie twojego serca było szybkie i głośne, co tylko pobudzało jego pierwotne, zwierzęce instynkty. Czułaś jego narastające podniecenie, gdy delikatnie ocierał się o twoje ciało. Przez chwilę czułaś się jak więzień, jak uwięzione dziecko, zabrane od ciepła mamy i wrzucone w sam wir cierpienia.
Ale chwilę później poczułaś się jak kobieta.
Jego dłoń zjechała z ramienia i powędrowała przez piersi, brzuch, aż do wewnętrznej strony ud. Druga ręka zaraz przebyła tę samą pielgrzymkę, a sam demon zaraz podniósł cię tak, że mogłaś spojrzeć mu prosto w oczy. Instynktownie owinęłaś nogi wokół jego pasa. Nie wiadomo dlaczego, nagle poczułaś silną potrzebę wypięcia się i otarcia piersiami o jego rozgrzany tors, co oczywiście zrobiłaś. Chwilę później ujrzałaś delikatny uśmiech na ustach oprawcy, rozświetlonych bladym blaskiem jego przeklętych oczu.
Rozpaliła się w tobie kobiecość.
Powędrował wargami do twojej szyi, by zaznaczyć na niej językiem delikatną strużkę śliny. Zarzuciłaś mu ręce za plecy i przyciągnęłaś mocniej do siebie.
Rozpaliła się w tobie potrzeba.
Wypinałaś swoje ciało, by być jak najbliżej niego. Ręce wplotłaś w jego długie, hebanowe włosy, mącąc w nich roztapirzonymi palcami i, pozostawszy je w nieładzie, twoje dłonie obrały kurs po jego szyi, potem przez obojczyk, na końcu stacjonując na torsie, gdzie zaczęły wądzić bez większego celu, dla czystej przyjemności.
Dla czystej rozkoszy.
Rozpalił się w tobie instynkt.
Jego palce, zwieńczone długimi, ostrymi pazurami, zaczynały się wspinać. Zaznaczyły linię twojego smukłego wcięcia w talii, ominęły ramiona i skierowały się ku szyi. Szybkim, brutalnym ruchem odsunął twoją głowę, aż miałaś wrażenie, że prawie skręcił ci kark. Szponem przejechał po całej długości szyi, tym samym znacząc nurt, który chwilę później się zaczerwienił, a ty poczułaś delikatne pieczenie. Zbliżył głowę. Poczułaś, jak jednym ruchem języka zlizał posokę. Przesunął głowę, która znalazła się przed twoją twarzą.
Znów, dzieliły was jedynie centymetry.
Wysunął język i przejechał nim po twoich ustach, zaznaczając je rubinowym kolorem twojej własnej krwi, jak szminką.
Spojrzał na ciebie. Spojrzałaś na niego
Oboje już nie byliście w stanie się opanować.
Zwierzę. Tak można go opisać. Brutalnym ruchem rzucił cię na podłogę. Zamknęłaś oczy i dzielnie przetrzymałaś ból, który towarzyszył upadkowi. Zaraz potem poczułaś, jak wbija się w twoje usta, nie okazując skruchy.
To nie był pocałunek, a na tobie nie leżał książę. To było zwierzęce zachowanie mordercy, chcącego zaspokoić swoje pierwotne instynkty przetrwania. A wybór padł na ciebie.
Chwilę później poczułaś, jak jego silna dłoń zaciska się na twojej sukience i jednym szybkim, pewnym ruchem dosłownie zrywa ją z ciebie. Był podniecony, tak niezmiernie podniecony! Pełen niecierpliwości zdarł z ciebie biustonosz, uwalniając dwie jędrne piersi.
Poczułaś potworny ból, gdy otoczył je dłońmi i zaczął brutalnie ugniatać. Wraz z cierpieniem szła rozkosz, wypełniająca każdy skrawek twojego ciała. Jedną dłoń odsunął od piersi i powędrował w dół, ku przeszkodzie między jego męskością, a twoim kwiatem kobiecości. Rozerwał ostatni fragment bielizny, odsunął swoje spodnie, wyjątkowo teraz ciasne, i…
BÓL.
Tak, był w tobie. Dobitnie, niezaprzeczalnie BYŁ W TOBIE. Nie byłaś już dziewicą.
Byłaś kochanką demona.
Szybko ruszał biodrami, dając upust swemu podnieceniu, nie zwracając uwagi na ból, jakiego doświadczałaś. Przez chwilę tłumiłaś w gardle krzyk, ale potem wybuchłaś salwą wrzasków i jęków, które jednak rogaty puścił koło uszu, całkowicie oddając się błogiemu uczuciu rozkoszy.
Nie byłaś w stanie określić, jak duży jest pokój, w którym się znajdowaliście. Krzyk niósł się potężnym echem, wędrując przez wiele metrów. Cokolwiek widziałaś tylko dzięki skromnemu słupowi światła, który lśnił nieśmiało tuż obok.
Ale to wszystko się nie liczyło. Dla ciebie był tylko on, ten brutalny demon. Ten morderca. Ten zdrajca.
Twoje krzyki przerodziły się w jęki, a potworny ból mieszał się z rozkoszą. Po chwili objęłaś nogi wokół jego pasa, jakbyś chciała bardziej przycisnąć go do siebie, i złapałaś go za szyję, po czym przycisnęłaś do swoich piersi, których sutki zaczął bezwstydnie ssać i lizać. Przez całe twoje ciało po raz kolejny przelała się fala gorąca, podniecenia, tego błogiego uczucia, którego nie potrafiłaś wyrazić słowami.
Ale po cóż słowa? Byłaś ty, był on. Kochałaś się z poszukiwanym zdrajcą w rytm echa twoich jęków, gdzieś w zapomnianym przez świat więzieniu.
Było po prostu cudownie.
Nim się zorientowałaś, co się dzieje, twoje wnętrze wypełniła ciepła, biała substancja. Demon najwyraźniej zwieńczył swój akt miłosny, ponieważ zaczął wyciągać z twego wnętrza członka, oblepionego lepką spermą, i wstał, jak gdyby nigdy nic.
Nie byłaś pewna, jak miałaś się zachować. Nagle poczułaś strach, ściskający twoje gardło. Podniosłaś się, nadal jednak siedząc na ziemi, i wpatrywałaś wyczekująco w oprawcę.
Podszedł i mocno wplótł dłoń w twoje włosy. Poczułaś ból, gdy szarpnął głową i przystawił ją do członka.
Nie musiał się domagać, sama potulnie przejechałaś kilkakrotnie językiem po jego męskości, by w końcu bezwstydnie wziąć go całego do ust. Twoje poczynania nie były subtelne – od razu zaczęłaś go ssać i gładzić językiem, jednocześnie wydając z siebie podniecające jęki i ruszając krągłościami. Podszczypywałaś swoje sutki, bawiłaś się piersiami, a wszystko to, by twój kochanek miał co oglądać.
Tak, to nie był już twój gwałciciel. To był twój kochanek.
Nim minęły dwie minuty, demon puścił twoje włosy, wyjął z ust swoją męskość i upadł na kolana. Usiadł na tobie i, ku twemu głębokiemu zdziwieniu, z delikatnością ujął oburącz twoją twarz i złączył wasze usta w głębokim pocałunku. Po chwili osłupienia oddałaś pocałunek.
Narodziło się w was uczucie.
24 maj 2014
Linki Monster Hunter
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/MHP3:_Monsters
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/MH4:_Monsters
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/Rathalos
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/Silver_Rathalos?file=MH4-Silver_Rathalos_Render_001.png
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/Dara_Amadyura
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/Azure_Rathalos
http://monsterhunter.wikia.com/wiki/Kirin


